- Do Izraela? Przecież to niebezpieczne!
-Jesteście bardzo odważni. Ja w życiu bym tam teraz nie pojechała, a już na pewno nie z dziećmi! - A jeżeli nie przeżyjecie ataku terrorystów ?! (nie przesadzam) Tak mniej więcej wyglądała reakcja znajomych i rodziny na wiadomość, że Boże Narodzenie spędzimy w Izraelu. Bynajmniej, nie zdziwiło mnie to. Nawet moja nauczycielka zrezygnowała ze spędzenia ferii zimowych w Izraelu. Tylko ciocia Karolina, która była już chyba wszędzie, ucieszyła się i życzyła nam udanego wyjazdu. Ja sama , z początku przekonana o tym, że to wspaniały pomysł, zaczęłam w to wątpić. Bo przecież, jak można zachować spokój, gdy wszyscy wokół życzą ci powodzenia, jakby widzieli Cię po raz ostatni? Był to chyba pierwszy wyjazd nieplanowany z półrocznym wyprzedzeniem. Pewnego dnia, gdy przyszłam ze szkoły, mama powiedziała mi, jakby mówiła o tym, co jest na obiad, że jedziemy na święta do Izraela. Zmęczona po ośmiu lekcjach, w tym dwóc...


