Austria, czyli o tym, jak się zgubiłam i zapomniałam kosmetyczki

Trasa Polska-Austria-Bośnia i Hercegowina-Chorwacja

AUSTRIA
Znalezione obrazy dla zapytania austria alpy latem
Dzień pierwszy
Wstałam około 4:00, ubrałam się, poczekałam, aż rodzinka zje śniadanie i wsiadłam do samochodu. Przewidzieliśmy pół godziny zapasu i rzeczywiście przydało się, bo po 20 minutach drogi zorientowaliśmy się, że musimy zawracać, bo zostawiliśmy w domu kosmetyczkę. Potem, nie wiem, co się działo, bo obudziłam się już w Czechach, w korku, wielkim korku. Staliśmy tak  godzinę. Zaczęłam czytać książkę-najlepsze lekarstwo na nudę. Wieczorem dojechaliśmy do schroniska JUFA Eisenerz w Alpach, gdzie wynajmowaliśmy pokój. Widoki były nieziemskie. Wokół placu, gdzie graliśmy w badmintona rozciągały się ośnieżone pasma górskie, a obok krowy zajadały się trawą.  Gdy się ściemniło, poszliśmy do pokoju i kombinowaliśmy, jak ugotować kaszę z zupkami w proszku na kuchence turystycznej, nie uruchamiając przy tym czujnika dymu. Skończyło się na tym, że otworzyliśmy okno na oścież i gotowaliśmy na parapecie. Po tak długiej podróży, kolacja –niebo w gębie.
W tym schronisku spałam



Obok schroniska



Dzień drugi

Rano o 8:30 byłam już po śniadaniu. Obżarłam się niesamowicie. Śniadania były w cenie noclegu i był ogromny wybór. Boczek, płatki z mlekiem, sery, zupy- PYCHA. Szybko skoczyłam po spakowany już poprzedniego dnia plecak i W DROGĘ! Szlak zaczynał się przy pięknym jeziorze Leopoldsteiner See.
Pogoda była idealna- nie za gorąco, nie za zimno. Z początku droga wydawała się łagodna, i może owszem taka by była, gdybyśmy w połowie trasy się nie zgubili… Wyglądało to mniej więcej tak: skarpa, obsuwające się kamienie, ja i moja rodzina. 
Podsumowując-nie za ciekawie. Kamienie spadały mi na głowę. Próbowaliśmy podejść na górę, ale skończyło się to tylko siniakami na kolanach. Z pół godziny zajęło nam odnalezienie szlaku i przy okazji- kozicy. Prawie w ogóle nie było widać oznaczeń. Jak już weszliśmy na skarpę, moim oczom ukazał się niesamowity widok. Po prawej góra, a po lewej przepaść i wąska ścieżka. Uwielbiam takie klimaty! Podczas drogi spociłam się, zmęczyłam, ale było warto. Na szczycie stał stary domek, a koło niego drewniana ławka i źródełko,z którego piliśmy wodę i się chlapaliśmy, bo było bardzoo gorąco😅 Biegaliśmy, robiliśmy zdjęcia i siedzieliśmy podziwiając widoki. Wtedy, na szczycie, poczułam wolność i wielką radość. Żadnego dużego miasta w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, słońce, góry i ja. 



Na końcu poszliśmy na lody i jedliśmy je na leżakach przy jeziorze, gdy nagle lunęło. Szybko pobiegliśmy do samochodu, żeby się schować. Wieczorem zaczęłam się pakować, bo z samego rana wyruszam przecież na podbój Bośni i Hercegowiny! 

Komentarze

Prześlij komentarz