- Do Izraela? Przecież to niebezpieczne!
![]() |
-Jesteście bardzo odważni. Ja w
życiu bym tam teraz nie pojechała, a już na pewno nie z dziećmi!
- A jeżeli nie przeżyjecie
ataku terrorystów?! (nie przesadzam)
Tak mniej więcej wyglądała
reakcja znajomych i rodziny na wiadomość, że Boże Narodzenie spędzimy w
Izraelu. Bynajmniej, nie zdziwiło mnie to. Nawet moja nauczycielka zrezygnowała
ze spędzenia ferii zimowych w Izraelu. Tylko ciocia Karolina, która była już
chyba wszędzie, ucieszyła się i życzyła nam udanego wyjazdu. Ja sama , z
początku przekonana o tym, że to wspaniały pomysł, zaczęłam w to wątpić. Bo
przecież, jak można zachować spokój, gdy wszyscy wokół życzą ci powodzenia,
jakby widzieli Cię po raz ostatni?
Był to chyba pierwszy wyjazd
nieplanowany z półrocznym wyprzedzeniem. Pewnego dnia, gdy przyszłam ze szkoły,
mama powiedziała mi, jakby mówiła o tym, co jest na obiad, że jedziemy na
święta do Izraela. Zmęczona po ośmiu lekcjach, w tym dwóch matematykach,
obojętnie poszłam do swojego pokoju. Dopiero, gdy zobaczyłam bilety lotnicze
wiszące na lodówce, zrozumiałam, co właściwie się zdarzyło. Zaczęłam skakać,
biegać po całym domu i wyściskiwać rodziców. Jeżeli istnieje coś takiego, jak
euforia, to właśnie tak się wtedy czułam. Nie było mowy o skupieniu się na nauce
historii. Byłam w szoku. Już od dawna
moim największym marzeniem było spędzić wigilię w ciepłych krajach. Już za dwa
miesiące miało się to spełnić! Szybko jednak, przytłoczona codziennymi
obowiązkami, niemalże zapomniałam o mojej wielkiej wyprawie.
. . .
Wszystko zmieniło się, gdy z dwóch
miesięcy oczekiwania, nagle został tydzień, a my nadal posiadaliśmy tylko
niewielką wiedzę teoretyczną na temat Izraela, państwa wielu kultur i
obyczajów. Zaczęliśmy szukać, czytać
blogi, przewodniki, książki. 24/7 obserwowaliśmy stronę ministerstwa spraw
zagranicznych polakzagranica.msz.gov.pl Jeszcze dwa dni przed wylotem kategorycznie
odradzało ono wyjazdu. Nie poddawaliśmy się, bo przecież marzenia są po to,
żeby je spełniać. Przeżyliśmy chwile zwątpienia. W pewnym momencie nastraszeni
przez media i wszystkich wokół, rodzice chcieli już rezygnować i odwoływać
rezerwacje. Los jednak nam sprzyjał. Dokładnie 24 godziny przed wylotem
ostrzeżenie z ‘Nie jedź’ zmieniło się na ‘Ostrzegamy przed podróżą’. Może i nie
było to wielkie pocieszenie, ale wystarczające, by utwierdzić nas, że to ,co
robimy, to dobry pomysł. Przy wertowaniu internetu informacje nie brzmiały
zachęcająco ‘Terroryści w Izraelu’; ‘Bunt ludności’ itp. Z pełną świadomością,
że być może po raz ostatni widzę moich przyjaciół, pożegnałam się i zaczęłam
pakować walizkę.


Sama chętnie wybrałabym się w podróż do Izraela - kolejne miejsce do odwiedzenia na mojej mapie podróżniczej :)
OdpowiedzUsuńNie sądziłam że tam jest tak ciekawie :D pozdrowionka i życzę dalszych podróży <3
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc na myśl o wycieczce do Izraela przeszły mnie ciarki! :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!